środa, 3 kwietnia 2013

Pakowanie

Nie cierpię pakowania! :( Co nie znaczy, że nie umiem. Z czasem nawet dochodzę do coraz większej wprawy, ale do polubienia jeszcze daleka droga. Znacznie bardziej nie lubię jednak "nie-wyjeżdżania", więc co jakiś czas biorę plecak i myślę co do niego wrzucić...



Paradoksalnie, im dłuższa podróż, tym mniej problemów. Skoro i tak nie można wziąć ze sobą całego dobytku, skoro i tak trzeba co kilka dni robić pranie, to znacznie lepiej robić to częściej niż rzadziej - a dzięki temu nosić mniej, w tym także nieświeżych ubrań czy bezużytecznych rzeczy.
3 komplety bielizny, chustka na głowę, kilka koszulek, dodatkowe spodnie, coś z długim rękawem, jakaś bluza czy cienka kurtka, klapki. Plus strój kąpielowy i cienka sukienka, jeśli w planach jest jakaś plaża. W zależności od pory roku, może się zdarzyć, że większość tego wraca do Polski "na mnie", a nie w plecaku. Dzięki temu jest w nim więcej miejsca na pamiątki z podróży :)
Wbrew pozorom, ubrania zajmują tylko nieznaczną część plecaka. Następna warstwa to leki - tych za to jest zdecydowanie więcej podczas dłuższych (a raczej dalszych) podróży. Jednak i ta część z czasem ewoluowała - przecież apteki są wszędzie, tabletki na gardło można dostać na każdym rogu, a np. indyjski odomos lepiej się nakłada, ma przyjemniejszy zapach i - co nie bez znaczenia - kosztuje tylko ułamek tego, co polecana powszechnie mugga.
Kolejny niezbędnik - kosmetyczka. Jednak czy na pewno musi być bardzo wypakowana? Najlepiej zabrać kilka małych kosmetyków na początek, a to, co będzie potrzebne, kupować na miejscu. Im dłużej później trzeba nosić plecak, tym łatwiej odpowiedzieć sobie na pytanie: czy poza mydłem, szamponem, pastą do zębów, dezodorantem i kremem "uniwersalnym" (do twarzy i ew. ciała) na pewno potrzebuję czegoś więcej? :) Każda z tych rzeczy waży znacznie więcej z każdym kolejnym dniem z plecakiem na plecach...
W tym momencie zajęte mam około pół plecaka. Zdawałoby się, że będzie lekki. Jednak dobrowolnie obciążam go kolejnymi kilogramami, wkładając sprzęt fotograficzny. Z niego nie zrezygnuję, więc tym dokładniej muszę zaplanować wcześniejsze "warstwy". Dociążam ładowarkami, jakąś książką na drogę.
Do tego scyzoryk (chyba, że podróżuję tylko z podręcznym bagażem), czołówka, mały igielnik, kilka metrów sznurka, kilka woreczków strunowych i parę cienkich reklamówek. Zapinam plecak. Mogę ruszać.