środa, 27 marca 2013

Piątek na budowie

Poszliśmy, bo "wypadało". Bo niby jak można by nie iść.
Nie mieliśmy mimo wszystko wielkich oczekiwań. Widok znany, wizytówka miasta, więc wiedzieliśmy co zobaczymy.



Jednak po wejściu do środka... naprawdę opadły nam szczęki.


Zresztą nie ten jeden raz. Drugi raz zbieraliśmy je z posadzki po wyjeździe na wieżę.

Przed wejściem dziwiliśmy się zapisom w przewodniku, proponującym przeznaczenie 3 godzin na kościół Sagrada Familia.
Ostatecznie sami wyszliśmy po ponad dwóch - i to tylko dlatego, że już zamykali.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz