czwartek, 7 lutego 2013

Uaha rowery dwa...

Co prawda nie górale, ale rozjechane. No i stoją na polu :)



Nasz ulubiony środek transportu, póki co na krótkich dystansach.
Na tych powyżej dwa dni w upale i po piasku pedałowaliśmy pomiędzy świątyniami w Bagan.

Te poniżej woziły nas po Mandalay.


Te natomiast rok wcześniej dzielnie służyły na Andamanach.




To nic, że wszystko trzeszczy, że zdarzy się, że czasem coś odpadnie, a o przerzutkach można pomarzyć. Ważne, by hamulce działały. Reszta... jest milczeniem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz