piątek, 21 września 2012

Tanie - niedoceniane


Mniej więcej o tej porze roku dobrych parę lat temu wróciliśmy z naszego pierwszego wyjazdu w to miejsce. Zorganizowanego, bo wtedy jeszcze tylko tak można było się tam dostać bez konieczności wcześniejszego załatwiania wizy, która w przypadku przyjazdu grupowego nie była wymagana. Od tego czasu trochę się tam zmieniło. Politycznie, kulturowo, może i turystycznie. Tunezja, bo o niej mowa, pozostaje jednak naszym zdaniem jednym z najbardziej niedocenianych krajów, odbieranym przez pryzmat dość tanich wyjazdów do kilku tamtejszych kurortów. Nas jednak urzekła różnorodność skupiona na – jakby nie było – dość małej przestrzeni. Oprócz niewątpliwych atutów, jakim są piękne i ciepłe morze oraz ciągnące się kilometrami plaże, to także pozostałości rzymskiego imperium, pustynia, jaskiniowe domy czy – jak to w krajach arabskich – kolorowe bazary poszczególnych medyn. Z sentymentem wspominamy rozmowę (częściowo po polsku!) ze zwykłym mieszkańcem Sousse, najlepszą kanapkę z tuńczykiem, jaką zjedliśmy na tamtejszym dworcu zbiorowych taksówek czy nawet prawdziwie szczere zakłopotanie właściciela knajpki w Kairouanie, który musiał nas zaprowadzić do niezbyt reprezentacyjnej toalety, bo ta dworcowa akurat była zamknięta. Kilka tygodni, jakie w sumie spędziliśmy Tunezji, pozwoliło nam na zwiedzenie części tego interesującego kraju, do którego teraz z sentymentem wracamy myślami.

Tunezja ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko jedne z najtańszych wczasów All-inclusive. Wystarczy tylko wyjść poza teren „zone turistique”.

środa, 19 września 2012

Relaks


Chwilowo nic nie muszę. Terminy nie gonią, nie trzeba nic robić "na już".
...pewnie do jutra, kiedy znów się zacznie ;-)

wtorek, 18 września 2012

Przeglądania archiwum ciąg dalszy


Gurudwara. Chyba najspokojniejsze miejsce w całym Delhi. Przyjaźnie, spokojnie, bez pośpiechu. Warto wstąpić, gdy się (chwilowo) ma dość Indii :)

czwartek, 13 września 2012

z archiwum sprzed pięciu lat

Nie, to nie Tatry.



Niestety tylko kilka godzin czasu wolnego, więc w zasadzie szybka przebieżka...
Gdzieś tam w mgle Snowdon, na który (tym razem) nie udało się wejść. Jest pretekst, by wrócić! :)

...wstyd się przyznać, ale w Tatrach nie byłam chyba równie długo...